Przed Bożym sądem

Czy świadomość, że Bóg któregoś dnia wyrówna rachunki, nie byłaby cudowna? Że zbierze całą niesprawiedliwość tego świata i zbilansuje ją w swojej księdze? Jakąż satysfakcję mielibyśmy wiedząc, że Adolf Hitler odpowie za swe niewyobrażalne zbrodnie, jakie wyrządził milionom ludzi… wiedząc, że pedofile, mordercy i ten gość, który ukradł mi rower z przerzutkami, kiedy byłem w podstawówce… że oni wszyscy dostaną, na co zasługują?
Na Bożej sali sądowej nigdy nie zapadłby mylny czy niesprawiedliwy wyrok. Tu nie ma apelacji, bo sąd opiera się na wiernej i całkowitej znajomości faktów. Jeden stuk młotka i skazaniec musiałby oddać wszystko, co posiada lub przyjąć ciężką karę wprost proporcjonalną do bólu, cierpienia i krzywd wyrządzonych innym.
Bóg, aby być w porządku, musiałby osądzić wszystkich. Oczywiście, z niektórymi z nas w ogóle nie miałby problemu, w końcu byliśmy porządnymi ludźmi. Byłaby to czysta formalność. Tego dnia, po tym jak już wszyscy umrzemy, staniemy w kolejce do Bożego tronu. Jedną po drugiej Bóg wysłuchiwałby wszystkich spraw i osądzał każdego na podstawie jego życia.

W porównaniu z mordercami, złodziejami i kłamcami będziesz pewnie wyglądał całkiem nieźle. Stojąc tam już zaczynasz myśleć o tym, jaki to byłeś dobry i mało egoistyczny. Kolejka przesuwa się szybko, ale im bliżej jesteś początku, tym bardziej przypominasz sobie o większych i mniejszych sprawkach, które, okazuje się, wcale nie były takie mało egoistyczne. Hitlerem może nie jesteś, ale Matka Teresa też z ciebie żadna. Teraz dopiero zaczynasz być świadom, że każdy czyn i każde słowo będą skwapliwie policzone. Zatem jak dobry musisz być?
Uwaga sądu skupia się nie na tym, co robisz dobrze, ale na określeniu twojej winy i nadaniu kary za popełnione przestępstwa. Zaczyna cię ściskać w żołądku ze strachu i chyłkiem rozglądasz się za jakąś możliwością ucieczką. Ale nie ma żadnej. Gdyby tylko znalazł się ktoś aby ci pomóc, aby cię wziąć w obronę. Co by było gdyby ktoś stanął wtedy u twego boku i zaoferował Bogu rekompensatę za twoje przewinienia, niezależnie jak wielkie by były?
W Bożym sądzie jest obrońca, którego powinieneś znać. Tak jak Bóg może zażądać zapłaty za dokonane przewinienia, tak Jezus może wystąpić i powiedzieć: „Znam go, zapłaciłem za jego wykroczenia, zapłatą którą przyjął w swoim życiu.” Czy wiesz, kto to taki? To Jezus Chrystus, Boży Syn, który zgodził się na krzyżu zapłacić karę za twoje przewinienia.

Jeżeli oczekujesz od Boga upomnienia się o sprawiedliwość wobec każdego, musisz przyjąć także sprawiedliwy wyrok za własne życie. Ale Bóg w swoim miłosierdziu daje ci szansę, abyś mógł okazać się przed nim niewinny. Czy chcesz, aby tak się stało? Jest tylko jeden sposób, abyś mógł to osiągnąć – jeżeli uwierzysz w Jego Syna i w to, co dla ciebie zrobił.

Copyright © Every Student’s Choice