Historia Anny.

Anioł Pański zakłada obóz Wokół tych,
którzy się go boją, i ratuje ich.

Psalm Dawidowy 34;8

Mam na imię Anna. Urodziłam się i przez siedemnaście lat mojego życia mieszkałam w małej wiosce. Gdy miałam dziesięć lat, umarła moja mama z powodu choroby rakowej. Gdy miałam szesnaście lat, umarł mój tata. Wtedy zaczął się dla mnie i dla mojego rodzeństwa prawdziwy koszmar. Najstarszy z moich braci zaczął seksualnie wykorzystywać moją siostrę. Byłam przerażona. Ciągle się bałam i prosiłam Boga, aby mi pomógł. Nie potrafiłam spać, myśleć; wiedziałam bowiem, że mój brat każdej nocy wyciągał moją siostrę z pokoju i nieustannie ją gwałcił. Mając siedemnaście lat nie mogłam wytrzymać już tego koszmaru i uciekłam z domu z pierwszym lepszym mężczyzną.

Mężczyzna ten został moim mężem, a mając lat osiemnaście po raz pierwszy zaszłam w ciążę. Nasze małżeństwo od początku było nieudane. Mój mąż nieustannie przekonywał mnie, że jest panem i władcą tego świata, a ja siedziałam pod piecem w przekonaniu, że wpadłam z deszczu pod rynnę i nie potrafiłam tak żyć. Nigdy nie piłam alkoholu i starałam się być przykładną żoną, ale od chwili, gdy mój mąż zaczął mnie regularnie bić i gwałcić zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie tak żyć. Zaczęłam sięgać po papierosy, aby choć na chwilę zapomnieć o cierpieniu. Nigdy nie wychodziłam z domu, ponieważ moja twarz była zmasakrowana. Koszmar ten przeżywałam przez trzynaście lat swojego życia. Nie było nikogo, kto mógłby mi pomóc, nikogo, kto w tym czasie mógłby mnie przytulić i pocieszyć. Wierzyłam, że Bóg istnieje, wierzyłam, że jest sprawiedliwy, wierzyłam, że mi pomoże i modliłam się nieustannie, aby zakończył mój koszmar.

Mąż w wyniku swojego beztroskiego życia i pijaństwa wpędził naszą rodzinę w długi. Straciliśmy dach nad głową i musieliśmy się przenieść do innej miejscowości. To było niewielkie miasto i z tego powodu zachowanie mojego męża stało się widoczne. Kilka razy trafił na izbę wytrzeźwień, założono mu niebieską kartę i to trochę hamowało go przed używaniem przemocy wobec mnie. Mąż był o mnie niesamowicie zazdrosny i kiedy tylko zauważył, że z kimś rozmawiam, bił mnie niemiłosiernie. Pewnego dnia zbił mnie tak mocno, że straciłam przytomność, a kiedy ją odzyskałam, zgwałcił mnie. W tej sytuacji wybiegłam z domu i zaczęłam uciekać. Mój mąż biegł za mną i na ulicy kopał mnie po brzuchu, po twarzy, wielu ludzi na to patrzyło, lecz nikt mi nie pomógł. Krzyczałam i prosiłam, aby ktoś się nade mną zlitował. Zatrzymał się samochód i okazało się, że był to ksiądz, który zawiózł mnie na plebanię. Razem ze mną modlił się i płakał, dał mi Pismo Święte i powiedział, że ono ochroni mnie, jeśli będę je czytała.

Krzyczałam i prosiłam, aby ktoś się nade mną zlitował.

Następnego dnia rano mój mąż wziął do ręki darowane mi Pismo Święte i zaczął wyrywać kartka po kartce mówiąc, że mam cierpieć tak jak ten mój Bóg, który cierpiał w Biblii. Tydzień później znaleźliśmy się na ulicy. Nasze meble, które trudno było nazwać meblami zawiozłam do mojej siostry, a my naszym rozklekotanym samochodem wraz z dziećmi pojechaliśmy na śmietnik, aby zebrać puszki, butelki oraz złom i kupić sobie i dzieciom jakiekolwiek jedzenie. Pamiętam, że wtedy, tam na śmietniku uklękłam i prosiłam Boga, aby coś zrobił z moim życiem. Modliłam się, że wierzę, że jest i że zna moje życie i zdałam sobie sprawę, że całe życie przed Nim uciekałam. Nigdy tak naprawdę z Nim nie żyłam, bałam się Go i obwiniałam, że zabrał mi ojca i matkę, a obdarował mnie mężem, który mnie nie kocha, lecz maltretuje. Mówiłam Mu, że nie chcę po raz kolejny patrzeć, jak mój mąż niszczy moją Biblię. Chwilę później w jednej z reklamówek znalazłam niewielkie Pismo Święte.

Bojąc się, że mój mąż znowu je zniszczy postanowiłam uczyć się tekstów z Biblii na pamięć. Robiłam to przez długie miesiące, często w samotności, ciszy i milczeniu. Dzisiaj wiem, że dzięki Bogu wygrałam moje życie. Bóg dał mi nowe życie, jestem nowym człowiekiem, przepełnionym Jego miłością i pokojem. Po jakimś czasie wybaczyłam swojemu mężowi wszystko, co mi zrobił do tej pory. On był zdumiony moją postawą, ale widząc moje przemienione życie też zechciał poznać Boga. Bóg dotknął się jego życia i zmienił je. Dzisiaj mój mąż jest innym człowiekiem. Przez jakiś czas mąż nie mógł sobie wybaczyć tego, jakim był potworem, ale dzisiaj żyjemy w pokoju i miłości.

Bóg dotknął się jego życia i zmienił je.
Dzisiaj mój mąż jest innym człowiekiem.

Mam trzydzieści siedem lat, choruję na cukrzycę, tarczycę, ciśnienie tętnicze i zwężenie tkanki sercowej. Wszystkie te choroby są wynikiem koszmaru, przez który przeszłam. Nigdy się nie leczyłam, głodowałam i taki jest efekt w postaci właśnie tych chorób. Moi rodzice nigdy nie przyprowadzili mnie do Boga i nie nauczyli mnie Boga kochać. Ja dzisiaj uczę moich dzieci Bożego Słowa i mówię im o miłości Bożej. Przez pewien czas myślałam, że ze mną jest coś nie w porządku. Usunęłam z domu wszelkie obrazy, figurki i z całą rodziną postawiliśmy swoje życie na Słowie Bożym. Przeczytaliśmy, że ci którzy uwierzą Jezusowi Chrystusowi powinni się ochrzcić. W naszej okolicy, oprócz kościoła katolickiego nie ma żadnych innych kościołów. Pojechaliśmy więc nad jezioro, a tam mój mąż najpierw ochrzcił mnie w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, później ja jego, a następnie ochrzciliśmy nasze dzieci. Moje dzieci kochają Jezusa i jestem z nich dzisiaj bardzo dumna.

Któregoś dnia mój syn w konkursie matematycznym wygrał laptopa i wtedy okazało się, że jeszcze jest wielu innych ludzi, którzy tak jak my kochają naszego Zbawiciela. Nigdy nie potrafiłam pisać, a swoją historię opisuję ci pastorze własnoręcznie na laptopie. Wiem, że jest to możliwe tylko przez mojego Zbawiciela. Wierzę, że On przygotował dla mnie i w wieczności i tutaj wiele wspaniałości. Modlę się o to, aby mój Bóg podarował mojej córce skrzypce, to jest jej marzenie, aby na tym instrumencie grać swojemu Bogu. Od dłuższego czasu oglądamy Andrzeju twoje kazania, a także oglądamy i słuchamy sobotnich nabożeństw.

Rozmawiam z ludźmi, którzy często mnie pytają o mojego Boga.

Mieszkam w budynku, który przeznaczony jest do zasiedlenia przez rodziny patologiczne. Mieszka tam siedem rodzin. W tym baraku na co dzień dzieją się różne rzeczy, ale w sobotni wieczór w całym baraku jest cisza. Wszyscy słuchają nabożeństwa. Niektórzy się głośno modlą, a wielu nie może wyjść z zadziwienia, że są ludzie, którzy tak kochają Boga. Przez te dwie i pół godziny sobotniego wieczoru nasz barak nie przypomina w niczym miejsca w którym na co dzień mieszkają tak źli ludzie. Wielu ludzi potrzebuje tutaj prawdziwej pomocy. Wielu nie ma koców, firanek, a nawet codziennego ubrania. Rozmawiam z ludźmi, którzy często mnie pytają o mojego Boga. Czasami wyznają swoje grzechy, modlą się. Jest taka para, która przez jedenaście lat żyła w cudzołóstwie. Ci ludzie po wysłuchaniu wielu nabożeństw postanowili, że w marcu staną na ślubnym kobiercu.

Mam przyjaciela księdza, który powiedział mi, że też chciałby iść za Jezusem, ale nie może. Powiedział, że on musi oszukiwać stare babcie, bo do niczego innego się nie nadaje, a ma na utrzymaniu siostrę i mamę. Powiedziałam mu, że powinien zaufać Jezusowi, że Jezus pomoże jemu i jego rodzinie i on sam nie ma prawa prowadzić tylu niewinnych ludzi na rzeź. On klękał, płakał i mówi, że nie może zaprzeczyć temu, co mówię, bo widzi moją zmianę i wie, że to nie mogło się zdarzyć bez Boga.

…wie, że to nie mogło się zdarzyć bez Boga.

Na koniec chcę się podzielić jeszcze jednym świadectwem. W styczniu tego roku mój mąż miał wypadek w pracy. Nieprzytomnego przynieśli mi go do domu. Wezwałam pogotowie i zawieźli go do szpitala. Okazało się, że laweta wbiła mu się w brzuch. Razem z właścicielem jego firmy i z moim synem zaczęliśmy się modlić do Ojca w Niebie, aby uzdrowił mojego męża. Kiedy po dwóch godzinach pojechałam do szpitala, lekarz powiedział mi, że chyba jakaś opatrzność czuwała nad pani mężem, ponieważ powinien być martwy, a zasadzie nic mu się nie stało. Szefowa mojego męża powiedziała, że to Wasz Bóg uzdrowił i uratował tego człowieka.

List Anny do pastora Andrzeja.
---------

Zamów nieodpłatny egzemplarz Ewangelii Jana.

Zachęcamy do udziału w Studium Biblijnym by sprawdzić jak się rzeczy mają.

Zbawienie jest za darmo dla każdego, poznaj 4 prawa duchowego życia

Nie marnuj czasu i spotkaj się, by porozmawiać o swojej relacji z żywym Panem Jezusem Chrystusem.

Wesprzyj naszą służbę, jeśli chcesz przyłączyć się do głoszenia ewangelii i propagowania chrześcijańskiego stylu życia.


Serwis internetowy www.ewangelia.pl wykorzystuje pliki cookies, które umożliwiają i ułatwiają Ci korzystanie z jego zasobów. Korzystając z serwisu wyrażasz jednocześnie zgodę na wykorzystanie plików cookies.