Zagubiona owca

Mam na imię Aleksandra i 11 lat temu, jako dziewięcioletnia dziewczyna, oddałam swoje życie Jezusowi, jako mojemu Zbawcy. Zrobiłam to, gdyż w mojej rodzinie wydarzył się prawdziwy cud. Mój tata po 4 latach bezdomności i życia na ulicy powrócił do domu, jako całkiem nowa osoba. Był alkoholikiem, ale wrócił do domu całkowicie uwolniony od alkoholu, odmieniony, z radością twierdząc, że to Bóg uwolnił go od uzależnienia. [Przeczytaj historię Jurka Kłody, ojca Oli]. W ten sposób i ja poznałam Boga. Bardzo szybko rozkochałam się w Jezusie i w 2008 roku, jako szesnastolatka, ochrzciłam się, wyznając Jezusa swoim Panem.

Niestety po chrzcie przyszła do mojego życia ogromna próba i pokuszenie. Powoli zaczynałam się od Boga oddalać. Zaczynało się od małych kłamstw, a skończyło na tym, że zaczęłam nałogowo palić, pić i brać narkotyki. Doszło do tego, że w 3 klasie technikum zrezygnowałam ze szkoły, zmieniłam tryb życia z dziennego na nocny i uciekałam z domu. Przez cztery lata myślałam, że moje życie jest idealne i że inni ludzie powinni mi tylko zazdrościć moich przyjaciół i takiego lekkiego trybu życia, ale prawda była taka, że ani nie miałam prawdziwych przyjaciół ani lekkiego życia. Szłam na zatracenie, nie zdając sobie z tego sprawy. Najgorsze dla mnie było to, że kłóciłam się cały czas z rodziną i nie umiałam sobie ze wszystkim poradzić. Wpadłam w towarzystwo, z którym chodziłam co wieczór na imprezę, gdzie brałam narkotyki, piłam i paliłam. Mimo wszystko wierzyłam, że Bóg kiedyś mnie z tego wyciągnie. Modliłam się co jakiś czas i płakałam po nocach, że pragnę z powrotem życia, które było poukładane i które było blisko Boga, bo tylko wtedy tak naprawdę byłam szczęśliwa. Jedyne, co podtrzymywało mnie na duchu to były fragmenty z Biblii:

Księga Hioba 11, 13-20:
Jeżeli dobrze przygotujesz swe serce i wyciągniesz do niego dłonie,
jeżeli usuniesz to, co złego na twoich rękach, jeżeli w twoich namiotach nie zamieszka nieprawość
zaiste, wtedy będziesz mógł podnieść oblicze bez zmazy, będziesz mocny i nieustraszony,
wtedy też zapomnisz o udręce i będziesz ją wspominał jak wody, które przepłynęły,
i jaśniejsze niż południe wzejdzie ci życie, a choćby ciemność zapadła, będzie ona jak poranek.
Możesz ufać, bo jeszcze jest nadzieja; pewny ochrony położysz się bezpiecznie.
Będziesz leżał i nikt cię nie przestraszy, a wielu zabiegać będzie o twoją łaskę. Natomiast oczy bezbożnych zgasną; nie ma dla nich ucieczki, jedyną ich nadzieją – wyzionąć ducha.

Gdyby nie one, to nie wiem jakbym sobie poradziła przez te 4 lata mojego zagubienia. Bóg jednak okazał się wiernym i oddanym przyjacielem. Wyciągnął do mnie swą rękę, i mnie uwolnił. Od pół roku nie palę, nie piję i nie biorę narkotyków. Wróciłam do szkoły i w tym roku będę pisać maturę. Nie spotykam się już z tym towarzystwem, w które dałam się wciągnąć.

Widzę, jak Bóg codziennie spełnia moje marzenia. Oddał mi rodzinę, nie kłócę się już z rodzicami, uwolnił mnie od nałogów i dał mi prawdziwych przyjaciół.

Zawsze marzyłam o tym, by móc śpiewać w kościele i dziś mam taką możliwość. Chciałam także pomagać w nauczaniu biblijnym dzieci i teraz prowadzę tzw. szkółkę niedzielną, gdzie mogę to robić. Jestem członkiem Wspólnoty Chrześcijańskiej „Dom Łazarza”. Mam teraz 20 lat i nie wybrałabym innego życia, jak życie z Jezusem. Kocham mojego Boga i Jego cudowne pomysły.

Aleksandra Sudoł