Wsiąść do pociągu

Wakacje, urlopy, podróże, odpoczynek… Dla jednych się kończy, dla innych rozpoczyna.
Wakacje to dobry czas nie tylko na zabawę, ale też na refleksję. Podczas moich wakacyjnych przemyśleń przypomniała mi się kultowa piosenka Maryli Rodowicz:

Wsiąść do pociągu byle jakiego
Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet
Trzymając w ręku kamyk zielony
Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle…

Jak wiele razy miałeś ochotę to zrobić? Zostawić za sobą szarość życia, codzienne problemy, zmagania, troski i ruszyć w nieznane? Być wolnym! Rozpocząć wszystko na nowo!
Marzenia czasem się spełniają, choć niekoniecznie dosłownie, jak w tej piosence.

Wyobraź sobie, że twoje życie jest niczym podróż pociągiem. Pozwalasz sobie wsiąść do pociągu ‘Byle jakiego’. Gnasz nim w nieznane, wraz z tłumem innych osób, z którymi tu wsiadłeś, nie będąc nawet pewien, dokąd zmierzasz. Zdajesz sobie jednak sprawę, że tak wygląda życie większości podróżnych jadących razem z tobą, więc nie martwisz się o to. Po prostu jedziesz, a co z tego wyniknie jeszcze zobaczysz. Można powiedzieć, że jesteś prawie jak podróżnik z piosenki Rodowiczowej. Prawie, bo niestety od szarości życia w tym pociągu jakoś nie udaje ci się uciec. Ale, tak jak w piosence – jedziesz byle jakim pociągiem, nie musisz dbać o bagaż, ani nie musisz się troszczyć o bilet. Właściwie o nic nie musisz się troszczyć. Przewoźnik jest po prostu wspaniałomyślny.

Czy nie zastanawia cię jednak, co to za pociąg? Czy wiesz dokąd jedziesz i jaki jest cel twojej podróży?

Co jakiś czas wyglądając przez okno widzisz ostrzeżenia, ‘Strefa zagrożona, dalej nie jechać’. Pociąg jednak kontynuuje podróż.

Jadąc dalej, widzisz jakichś dziwnych ludzi z tabliczkami: ‘Przesiądź się, jedziesz w złym kierunku’. ‘Nie jedź dalej’, ‘Zawróć, bo zginiesz!’ Równocześnie jednak przechodzący konduktor uspokaja pasażerów, ‘Proszę się nie martwić, wszystko pod kontrolą. Proszę się nie przejmować tymi ludźmi za oknem, to pracownicy konkurencji, niech Państwo nie zwracają uwagi na ich niepoważne zachowanie.” Uspokajasz się i nie zwracasz uwagi na kolejne ostrzeżenia.

Na którymś z peronów wsiadło kilku osobników, którzy zaczęli roznosić ulotki zachęcające do zmiany kierunku jazdy. ‘To jakiś absurd’ – myślisz i nie przejmujesz się nielicznymi współpodróżnikami, którzy jednak postanowili wysiąść z pociągu. Jedziesz dalej… Byle przed siebie.

A co, jeśli te ostrzeżenia okażą się prawdziwe? Jeśli te ‘oszołomy’ z transparentami, których widziałeś z okien wiedzą o czymś, o czym ty nie wiesz? Co jeśli osoby roznoszące ulotki, wcale nie mają złych zamiarów nakłaniając cię do zmiany pociągu?

Skąd wiesz, czy zajedziesz tam, gdzie byś chciał – bo masz przecież jakieś marzenia? Wszak nawet nie wiesz, dokąd zmierzasz? Wybrałeś „pociąg byle jaki”…

Czy nie znamy z historii pociągów, które wiozły podróżnych, nie tam, gdzie by naprawdę chcieli się znaleźć, choć wydawało im się, że podjęli słuszna decyzję wsiadając do tego pociągu? Wystarczy wspomnieć Holokaust i wielu oszukanych przez nazistów Żydów…

Jakkolwiek absurdalne wydają ci się powyższe wywody, większość z ludzi w ten sposób właśnie podchodzi do życia. Nie wiedząc dokąd zmierza, pędzi naprzód, „jadąc” w nieznane. Nie troszcząc się o przyszłość, nie zastanawiając się nad teraźniejszością, nie zważając na cel podróży i na dodatek uważając za niezrównoważonych wszystkich, którzy próbują ich z drogi zawrócić, bądź nakłonić do zmiany pociągu.

Niektórzy mają jednak cichą nadzieję, iż stacja docelowa będzie zwać się ‘Niebo’.

Czy można jednak dojechać do celu opierając się jedynie na nadziei , iż pociąg, do którego się przypadkowo wsiadło, być może jedzie we właściwym kierunku?

Powiedzmy, gdy chcesz dojechać do Krakowa, Gdyni, Warszawy, czy wsiadasz do byle jakiego pociągu, czy wybierasz ten, który zawiezie cię na właściwe miejsce?
Czy wsiadając, nie upewniasz się, iż wsiadasz z właściwego peronu?
Czy jeśli zależy ci, by dojechać na miejsce, zaryzykujesz i nie zadbasz o bilet, by mieć prawo przejazdu, jak w piosence Rodowiczowej?

Umiemy podróżować tak, by dotrzeć na właściwe miejsce w naszych powszednich przejazdach, równocześnie jednak z tak wielkim lekceważeniem podchodzimy do podróży naszego życia, której celem jest wieczność. Wsiadamy do byle jakiego pociągu, nie zastanawiamy się, co nas czeka przy końcu podróży, albo próbujemy jechać bez ważnego biletu na drogę.

Tak, jak nie można dojechać do celu podróży byle jakim pociągiem i bez kupna właściwego biletu, tak i do Nieba nie możesz dojechać inaczej, jak tylko właściwym „pociągiem”, trzymając w rękach dobry bilet. Jest tylko jeden „Pociąg”, który może cię zabrać w podróż z Niebem u celu, i tylko jeden „Konduktor”, u którego możesz nabyć prawo przejazdu. To Jezus.

On powiedział:

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. (Ewangelia Jana 14:6)

Jeśli więc jedziesz jakimkolwiek innym „Pociągiem” przez swoje życie, przesiądź się jak najszybciej do tego jedynego, który zaprowadzi Cię do wiecznego szczęścia. Nabądź u Jezusa prawo przejazdu, oddając w Jego ręce swe życie i przyjmując to, co On dla ciebie uczynił. Tylko podróżując z Nim będziesz w stanie zrozumieć, czym jest prawdziwa wolność i zacząć życie na nowo, „patrząc, jak wszystko zostaje w tyle”.