Refleksje na Boże Narodzenie

Gruntowne porządki, zakupy, godziny spędzone w kuchni, by przygotować smaczne potrawy dla najbliższych, przystrajanie choinki, przygotowywanie prezentów – świąteczna gorączka, jak co roku dopadła niemal każdego.

Wreszcie nadeszły! – Święta Bożego Narodzenia.

Zasiadamy z rodziną do wigilijnego stołu. Opłatek, życzenia, prezenty, wspólne kolędowanie. Obfity posiłek. Tradycyjne, wigilijne potrawy. Wszyscy są dla siebie mili, jak nigdy. Nikt nie chce zepsuć tego wyjątkowego, świątecznego nastroju.

Pierwszy i drugi dzień Świąt. Kolejne rodzinne wizyty, wspólne posiłki. Dość obfite… i jeszcze obficiej zakrapiane alkoholem. Cóż, przecież Święta! Czas radości, czas odpoczynku w rodzinnym gronie! Święta! Święta!

… i po świętach. Wracamy do szarej rzeczywistości. Praca. Dom. Codzienne problemy. Rodzinne kłótnie.

Ale bądźmy dobrej myśli. Za rok znów choinka, prezenty i ten cudowny nastrój.
I tak co roku. Jak w karuzeli…

Niby to takie normalne, niby nie ma w tym nic złego, bo „każdy tak świętuje”, ale czy w tej całej świątecznej zawierusze nie umyka nam najistotniejszy element tych Świąt?

Zatrzymajmy się na chwilę. Pozwólmy sobie na chwilę refleksji w tym wyjątkowym czasie. Zanim usiądziemy do świątecznego stołu, warto zadać sobie kilka ważnych pytań:

Co właściwie świętujemy?

Dwa tysiące lat temu wydarzyła się niezwykła rzecz. Bóg w osobie Syna, opuścił swój tron w niebie i narodził się, jako człowiek – Jezus. Dziś cały świat, w ten czy inny sposób, na chwilę się zatrzymuje, by uhonorować to wielkie wydarzenie. Jedni czynią to świadomie, inni całkowicie ignorując to, co jest treścią tych świąt. Bez względu jednak na osobisty stosunek każdego człowieka do samego Jezusa, te święta to czas, gdy na nowo chrześcijanie głoszą całemu światu: Dwa tysiące lat temu wydarzył się cud. Bóg tak nas pokochał, że osobiście przyszedł na świat. Narodził się nam Zbawiciel – Jezus Chrystus. Czy to wydarzenie nie jest warte szczególnego uczczenia?

Po co narodził się Jezus?

O ile odpowiedź na pierwsze pytanie, raczej nie powinna nastręczyć trudności, o tyle pytanie o cel przyjścia Jezusa wzbudza więcej niewiadomych. Po co on właściwie się narodził? By być z nami? By czegoś nas nauczyć? By pokazać nam, jaki jest Bóg i jak do niego dotrzeć? Z pewnością tak. Wszystko to Jezus czynił, gdy chodził po Ziemi. Był niewinny, pełen dobroci i miłości. Nauczał, uzdrawiał, pokazywał jak wielki, wspaniały i miłujący jest Bóg. Nauczał o królestwie Boga i drodze do Niego. Głównym jednak celem jego narodzin była… jego śmierć. Trochę to może dziwne, ale Jezus narodził się po to, by umrzeć. Jako ludzie zawiniliśmy przeciwko Bogu i nasze winy sprawiły, że znaleźliśmy się z dala od Niego. Według Bożego, sprawiedliwego prawa, zasłużyliśmy na śmierć. Jesteśmy na tyle zdeprawowani, jako ludzie, że nie potrafimy o własnych siłach nic uczynić, by znów mieć wstęp do raju. Bóg jednak tak nas pokochał, że dał swojego Syna, by narodził się, jako człowiek i poniósł śmierć w nasze miejsce, w naszym zastępstwie. Jezus umarł zatem, by nas wybawić od śmierci i wiecznego oddzielenia od Boga. Po trzech dniach Jezus zmartwychwstał, przez co uwiarygodnił to, kim jest i to, co uczynił. Odtąd każdy, kto w niego uwierzy może otrzymać przebaczenie swoich win i życie wieczne w Bożym Królestwie. Imię Jezus znaczy Zbawiciel. Taka była też jego misja na Ziemi.

Kim dla mnie jest Jezus?

Trzecim pytaniem, które warto byśmy sami sobie zadali w tym świątecznym okresie jest: Kim dla mnie jest Jezus? Jaki jest mój osobisty stosunek do Bożego Syna? Jest to pytanie chyba najtrudniejsze z powyższych. Zdobądźmy się jednak na chwilę szczerości, przynajmniej przed sobą samym.

Za kogo go uważamy? Czy jest dla nas ważny? Jak bardzo? Czy na tyle, by powierzyć mu całe życie i żyć na Jego zasadach?

Ten świąteczny czas jest dobrym momentem weryfikacji naszej postawy wobec Jezusa? Jeśli nie wierzysz w Jezusa, co świętujesz? Jeśli wierzysz, kim On dla ciebie jest? Jak go czcisz? O czym myślisz, świętując Boże Narodzenie? Czy na pewno o Jezusie, którego chcąc nie chcąc, symboliczne „urodziny” właśnie obchodzisz?

Adam Mickiewicz napisał kiedyś następujące słowa:

„Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie,
Lecz biada ci, jeśli nie zrodził się w tobie.”

Niech będą one dla każdego z nas bodźcem do refleksji w nadchodzącym, świątecznym okresie.