…oni jeszcze nie wierzyli z radości

Witaj Władysławie!

Rzeczywiście zaczynamy powracać do utartych ścieżek w naszej dyskusji. Więc z okazji świąt napiszę o ZMARTWYCHWSTANIU 🙂

Możesz zbyć moje rozważania jednym zdaniem, że po prostu to są bajki. Jednak zachęcam Cię do przemyślenia tego fenomenu zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. I modlę się, aby ON dotknął bezpośrednio Twojego serca!

Szczerze mówiąc w ZMARTWYCHWSTANIE nie jest łatwo uwierzyć. Dla mnie kiedyś, to był po prostu mit, bajka. Ja nie byłem naiwny, wiedziałem, że ludzie nie zmartwychwstają!

Śmierć była dla mnie przerażającym końcem egzystencji. Wyobrażałem sobie jak się rozpływam w nicości i koniec. Bez sensu, bez nadziei, bez istnienia, bez życia, bez Boga.

Więc niezwykłym odkryciem były dla mnie te słowa apostoła Pawła:

Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z martwych wzbudzony według Pism, i że ukazał się Kefasowi, potem dwunastu; potem ukazał się więcej niż pięciuset braciom naraz, z których większość dotychczas żyje, niektórzy zaś zasnęli; potem ukazał się Jakubowi, następnie wszystkim apostołom; a w końcu po wszystkich ukazał się i mnie jako poronionemu płodowi.” /1 Kor 15,3-8/

Czyli po zmartwychwstaniu widziało Pana Jezusa ponad 500 (!) osób! To już nie może być halucynacja! I jeszcze zwróćcie uwagę co Paweł pisze: „…potem ukazał się więcej niż pięciuset braciom naraz, z których większość dotychczas żyje, niektórzy zaś zasnęli;”. W tym czasie można było spotkać ludzi, którzy widzieli zmartwychwstałego Jezusa! Żyli jeszcze świadkowie. Paweł nie bał się weryfikacji. To był dla mnie mocny argument.

Jednak czy można im wierzyć? Czy można wierzyć takim NAIWNYM starożytnym ludziom. Ja nie byłem naiwny – ludzie nie zmartwychwstają.

Najpierw nieco o złożeniu Jezusa do grobu.

„A oto mąż imieniem Józef, członek Rady, mąż dobry i sprawiedliwy, z żydowskiego miasta Arimatia, który się nie zgadzał z postanowieniem Rady i z ich postępkiem, i oczekiwał Królestwa Bożego, przyszedł do Piłata i prosił o ciało Jezusa. I zdjąwszy je, obwinął w prześcieradło i złożył w grobowcu w skale, gdzie nikt jeszcze nie leżał. A był to dzień Przygotowania i nastawał sabat. A szły też za nim niewiasty, które razem z Jezusem przybyły z Galilei i widziały grób oraz jak składano ciało jego; powróciwszy zaś przygotowały wonności i maści. Przez sabat zaś odpoczywały według przykazania.” /Ewangelia wg. św. Łukasza 23,50-56/

Według rzymskiego prawa ukrzyżowanym odmawiano pochówku. To była taka dodatkowa kara. Dopiero, gdy ciało uległo rozkładowi lub zostało pożarte przez drapieżne ptactwo, szczątki ukrzyżowanych zakopywano we wspólnym grobie.

Krewni ukrzyżowanego mogli prosić o wydanie ciała. W Palestynie sytuacja była o tyle inna, że Rzymianie nie chcieli łamać zasad wiary żydowskiej.

A jeśli ktoś popełni grzech, pociągający za sobą wyrok śmierci, i poniesie śmierć, i ty powiesisz go na drzewie, to nie mogą jego zwłoki pozostać na drzewie przez noc, ale mają być pochowane tego samego dnia, gdyż ten który wisi, jest przeklęty przez Boga. Nie kalaj więc ziemi, którą Pan, Bóg twój, daje ci w dziedziczne posiadanie.” /Pwt 21,22-23/.

Więc w Palestynie Rzymianie z reguły uwzględniali prośbę krewnych o wydanie ciała skazańca.

W przypadku Jezusa to Józef z Arymatei (miasto ok. 35 km od Jerozolimy) prosi Piłata o wydanie ciała. Był znaną i wpływową osobą w Jerozolimie – członkiem Rady. To, że miał własny grób wykuty w skale oznacza, że mieszkał w Jerozolimie i był bogatym człowiekiem (tylko bogacz mógł sobie pozwolić na grób wykuty w skale). Dlatego Józef – wpływowy człowiek, odważył się iść z tą prośbą i mógł mieć dostęp do Piłata.

W ewangelii Jana czytamy, że Nikodem, „ten, który przyszedł do Niego (Jezusa) nocą”, pomagał Józefowi w pochówku. A był to prawdziwie królewski pogrzeb. Był zgodny z Żydowskim zwyczajem. Józef i Nikodem umyli ciało Jezusa i namaścili olejkiem, do którego dodali mirrę i aloes, aby stłumić trupi odór. Wg ewangelii Jana Nikodem przyniósł 100 funtów cennych wonności do tego celu – tj. 32 kg! Potem ciało Jezusa owinięto w lniany całun (prześcieradło) i złożono w nowym grobie, gdzie nikt nie był chowany. Józef oddał swój własny grób Jezusowi. Niezwykły – hojny gest! Potem jeszcze zatoczyli kamień, aby zamknąć ciało w grobie.

Dlaczego ewangelie opowiadają nam o złożeniu Jezusa do grobu? Pewnie, aby pokazać, że Jezus miał godny pogrzeb, zgodnie z żydowskim zwyczajem. Ale jest też inna myśl. Ta myśl to ta: Jezus naprawdę umarł! Jego NAPRAWDĘ pochowano, bo był martwy. Aby nikt nie miał wątpliwości, co do śmierci (to takie przygotowanie przed opisem zmartwychwstania).

A teraz zobaczmy na Piotra.

„A pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, przyszły do grobu, niosąc wonności, które przygotowały. I zastały kamień odwalony od grobowca. A wszedłszy do środka, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy były z tego powodu zakłopotane, stało się, że oto dwaj mężowie przystąpili do nich w lśniących szatach. A gdy się zatrwożyły i schyliły twarze ku ziemi, oni rzekli do nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tu, ale wstał z martwych. Wspomnijcie, jak mówił wam, będąc jeszcze w Galilei, że Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzesznych ludzi i musi być ukrzyżowany, a dnia trzeciego powstać. I wspomniały na jego słowa. I zawróciwszy od grobowca, doniosły o tym jedenastu i wszystkim pozostałym. A były to Maria Magdalena i Joanna, i Maria, matka Jakuba, i inne z nimi, które opowiedziały to apostołom. Lecz słowa te wydały im się niczym baśnie, i nie dawali im wiary. Piotr zaś, wstawszy, pobiegł do grobu i nachyliwszy się, ujrzał jedynie leżące prześcieradła, i odszedł do siebie, dziwiąc się temu, co się stało.” /Ewangelia św. Łukasza 24,1-12/

Tego ranka Piotr był z Janem (wg ewangelii Jana) i pewnie z innymi. Pewnie rozpaczali po śmierci swojego Mistrza! Albo może po prostu trwali w żalu, strachu beznadziei – po stracie Tego, który dawał nadzieję. Więc, gdy oni tak rozpaczali przybiegły kobiety z wiadomością o zniknięciu ciała Jezusa i o aniołach. Zauważcie, co myśleli apostołowie: „Lecz słowa te wydawały im się niczym baśnie, i nie dawali im wiary.” /Ewangelia św. Łukasza 24,11/. Apostołowie, to ludzie twardo stąpający po ziemi. Nie byli naiwni – ludzie nie wstają z martwych po śmierci!

Ale wyobrażam sobie też jaka to dla Piotra to dziwna wiadomość z tym znikającym ciałem. Od razu pędem rzucił się zobaczyć grób. Ale Jan był chyba młodszy i szybszy, bo gdy Piotr przybiegł Jan już zadziwiony czekał przed grobem. Piotr wszedł do środka i zobaczył: „leżące prześcieradła” – ciała nie było! Ale to nie znaczy, że wierzył kobietom – on nie wierzył w zmartwychwstanie. Był po prostu zdziwiony! Nie był naiwny – ludzie nie wstają z martwych po śmierci!

A być może pojawiła się jakaś iskierka, jakaś nadzieja w sercu Piotra? Zastanawiam się, co musiało się dziać z Piotrem, gdy prawie 3 dni wcześniej 3 razy wyparł się Jezusa? Gdy przeżywał tą swoją zdradę – wciąż na nowo. Gdy przeżywał to jakim tchórzem się okazał. Może nieraz myślał, gdybym mógł to tylko zmienić? Jeśli Chrystus by zmartwychwstał – to może jest szansa na zmianę? Ale Piotr nie był naiwny – ludzie nie wstają z martwych po śmierci!

„I oto tego samego dnia dwaj z nich szli do miasteczka zwanego Emaus, które było oddalone o sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. I rozmawiali z sobą o tych wszystkich wydarzeniach. A gdy tak rozmawiali i nawzajem się pytali, sam Jezus, przybliżywszy się, szedł z nimi. Lecz oczy ich były zasłonięte, tak że go poznać nie mogli. I rzekł do nich: Cóż to za rozmowy, idąc, prowadzicie z sobą? I przystanęli przygnębieni. A odpowiadając jeden, imieniem Kleopas, rzekł do niego: Czyś Ty jedyny pątnik w Jerozolimie, który nie wie, co się w niej w tych dniach stało? Rzekł im: Co? Oni zaś odpowiedzieli mu: Z Jezusem Nazareńskim, który był mężem, prorokiem mocarnym w czynie i w słowie przed Bogiem i wszystkim ludem, jak arcykapłani i zwierzchnicy nasi wydali na niego wyrok śmierci i ukrzyżowali go. A myśmy się spodziewali, że On odkupi Izraela, lecz po tym wszystkim już dziś trzeci dzień, jak się to stało. Lecz i niektóre nasze niewiasty, które były wczesnym rankiem u grobu, wprawiły nas w zdumienie, bo nie znalazły jego ciała, przyszły mówiąc, że miały widzenie aniołów, powiadających, iż On żyje.Toteż niektórzy z tych, którzy byli z nami, poszli do grobu i zastali to tak, jak mówiły niewiasty, lecz jego nie widzieli. A On rzekł do nich: O głupi i gnuśnego serca, by uwierzyć we wszystko, co powiedzieli prorocy. Czyż Chrystus nie musiał tego wycierpieć, by wejść do swojej chwały? I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach.” /Ewangelia św. Łukasza 24,13-27/

Kilka słów komentarza.

Wydaje się, że ci uczniowie wracali do swoich domów. Oto minęły już 3 dni, w czasie których jak wierzono, dusza po śmierci człowieka przebywa w pobliżu ciała, nie ma więc żadnej nadziei, że Jezus będzie żył. Nawet więc wiadomości od kobiet, że Jezus żyje i stwierdzenie Piotra i Jana, że grób jest pusty nie skłoniły ich do pozostania w Jerozolimie i przekonania się, co się tak naprawdę stało. Nie byli naiwni – ludzie po śmierci nie zmartwychwstają!

Zauważ też, że uczniowie określili Jezusa jako proroka, który działał i nauczał. I zauważcie, że ich mesjańskie nadzieje nie różniły się od współczesnych żydowskich poglądów – i miały polityczny, ziemski charakter. Dlatego też czuli się zupełnie zdezorientowani i zawiedzeni – bo Jezus takim Mesjaszem nie był. Nie był Mesjaszem jakiego sobie wyobrażali i w jakim pokładali nadzieję. A poza tym ten Mesjasz nie żyje! Nie byli naiwni – ludzie po śmierci nie zmartwychwstają!

Może dlatego słowa nieznajomego są tak ostre: „O głupi i gnuśnego serca…”

„I zbliżyli się do miasteczka, do którego zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. I przymusili go, by został, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. I wstąpił, by zostać z nimi. A gdy zasiadł z nimi przy stole, wziąwszy chleb, pobłogosławił i rozłamawszy, podawał im. Wtedy otworzyły się ich oczy i poznali go. Lecz On znikł sprzed ich oczu. I rzekli do siebie: Czyż serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił do nas w drodze i Pisma przed nami otwierał? I wstawszy tejże godziny, powrócili do Jerozolimy i znaleźli zgromadzonych jedenastu i tych, którzy z nimi byli, mówiących: Wstał Pan prawdziwie i ukazał się Szymonowi. A oni też opowiedzieli o tym, co zaszło w drodze i jak go poznali po łamaniu chleba. /Ewangelia św. Łukasza 24, 28-35/

Chciałbym zwrócić Twoją uwagę – że uczniowie, wierząc w wywody nieznajomego, wcale nie rozpoznali w Nim Jezusa!

Czy to nie dziwne? Myślę, że nie! Chociaż „serce w nich pałało, gdy mówił do nich w drodze i Pisma przed nimi otwierał” nie poznali Go. Myślę, że powód był jeden: Nie byli naiwni – ludzie nie wstają z martwych po śmierci!

Ich oczy otworzyły się dopiero, gdy Jezus jak ojciec rodziny rozdawał chleb. Wtedy Go poznali. Wtedy dopiero uwierzyli! Wtedy dopiero Bóg dał im łaskę pokonać w myśleniu całe swoje doświadczenie i uwierzyć, że Jezus zmartwychwstał! Potrzeba było oświecenia od Boga!

Uczniowie więc wrócili w pośpiechu do Jerozolimy, aby opowiedzieć co im się przydarzyło. A w Jerozolimie dowiedzieli się, że i Piotr spotkał już zmartwychwstałego,

„A gdy to mówili, On sam stanął wśród nich i rzekł im: Pokój wam! Wtedy zatrwożyli się i pełni lęku mniemali, że widzą ducha. Lecz On rzekł im: Czemu jesteście zatrwożeni i czemu wątpliwości budzą się w waszych sercach? Spójrzcie na ręce moje i nogi moje, że to Ja jestem. Dotknijcie mnie i popatrzcie: Wszak duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. A gdy to powiedział, pokazał im ręce i nogi. Lecz gdy oni jeszcze nie wierzyli z radości i dziwili się, rzekł im: Macie tu co do jedzenia? A oni podali mu kawałek ryby pieczonej i plaster miodu. A On wziął i jadł przy nich. /Ewangelia św. Łukasza 24, 36-43/

Zwróć uwagę, jak stopniowo wzrasta liczba osób, którym się Jezus ukazuje i jak coraz mocniejszych argumentów Jezus używa, aby przekonać tych, którzy wątpią w Jego zmartwychwstanie.

Bo apostołowie – to nie byli naiwni ludzie, aby wierzyć w przywidzenia, czy bajki – oni wiedzieli, że ludzie nie wstają z martwych po śmierci!

Gdy Jezus im się pokazał – pomyśleli TO DUCH!

Ale Jezus pozwolił się im dotknąć, aby namacalnie, naukowo przekonali się, że nie jest duchem. Pokazał im też ręce i nogi – zapewne z bliznami po ukrzyżowaniu.

Ale zauważ: „… oni jeszcze nie wierzyli z radości i dziwili się,” . Oni nie byli naiwni.

Z jednej strony cieszyli się, byli szczęśliwi, z drugiej ciągle nie mogli przyjąć umysłem tego, czego byli świadkami. Dlatego Jezus jeszcze jeden dowód im daje – prosi o jedzenie i je na ich oczach. Znowu ludzie potrzebowali konkretnych namacalnych dowodów! Nie byli naiwni!

Po tym dowodzie otworzył im umysły aby rozumieli Pisma. I tak jak poprzednio uczniom idącym do Emaus, tak teraz wyjaśniał apostołom. Prawdopodobnie tak jak tamci i apostołowie nie mogli zrozumieć tych tekstów, które mówiły o śmierci i zmartwychwstaniu Mesjasza.

Dopiero teraz po tych dowodach – mogła się przebić do ich umysłów wiadomość o zmartwychwstaniu Jezusa!

Po tym oświeceniu daje im misję!

„i że, począwszy od Jerozolimy, w imię jego ma być głoszone wszystkim narodom upamiętanie dla odpuszczenia grzechów. Wy jesteście świadkami tego. A oto Ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości. /Ewangelia św. Łukasza 24, 47-49/

Po zstąpieniu Ducha świętego mają wzywać ludzi do upamiętania, dla odpuszczenia grzechów w imię ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Mesjasza. Zmartwychwstanie – jest integralną częścią Dobrej Nowiny.

Dlatego sądzę, że zmartwychwstanie Chrystusa jest jednym z najbardziej udokumentowanych wydarzeń historycznych starożytności. To nie bajka, ale historyczny fakt – potwierdzony przez wielu świadków, którzy wcale nie byli naiwnymi ludźmi! A tym dowodem istniejącym do dnia dzisiejszego, jest Kościół, który wtedy powstał na bazie zmartwychwstania Chrystusa. Kościół stworzony przez ŚWIADKÓW zmartwychwstania Chrystusa.

Jak pisze o tym Paweł:

„… a jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też wasza wiara;” „… a jeśli Chrystus nie został wzbudzony, daremna jest wiara wasza; jesteście jeszcze w swoich grzechach.” /1 Kor 15, 14.17/

Gdyby Jezus nie zmartwychwstał – to po co przejmować się nauczaniem, nawet śmiercią jakiegoś żydowskiego nauczyciela. Po co być moralnym, po co chodzić do kościoła. Po co żyć w ogóle?

Jednak jego uczniowie, którzy nie byli naiwnymi ludźmi – twierdzą, że widzieli Go, słyszeli Go, dotykali Go i widzieli jak jadł po zmartwychwstaniu! Ci zalęknieni i rozczarowani uczniowie – po Jego śmierci – nagle stali się odważni i w końcu oddali swoje życie głosząc to, że On zmartwychwstał (11 apostołów umarło męczeńską śmiercią). Oni nie byli naiwni! Oddali życie nie z powodu bajek, ale z powodu tego, co widzieli, słyszeli i dotykali! I głosili tą niezwykłą widomość po całym świecie: CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ!!!

Jeśli przeanalizujemy kazania Piotra, Pawła, Szczepana w Dziejach Apostolskich – śmierć i zmartwychwstanie Jezusa jest centrum ich przepowiadania!

Chciałbym Cię zachęcić jednak do sięgnięcia po Biblię i sprawdzenia! Jeśli nie możesz jej znaleźć – są dostępne online http://www.biblia-internetowa.pl/

A też chętnie prześlę Ci egzemplarz NT, jeśli byś chciał proszę napisz!

Serdecznie pozdrawiam!

Robert Boryczka.

———————-

Cytaty Pisma Świętego pochodzą z Biblii Warszawskiej.