Od religii do więzi

Odkąd pamiętam, w moim domu zawsze wierzono w Boga. Nasza rodzina nie była bardzo praktykująca, ale kultywowaliśmy tradycje (zwłaszcza świąteczne), ja chodziłam na lekcje religii i czasami do kościoła. Raz nawet byliśmy całą rodziną w Częstochowie. Ale często miałam poczucie, że to wszystko jest puste. Wiedziałam, że w moim codziennym życiu nie ma prawdziwego Boga, że to jest tylko wypełnianie praktyk religijnych, ale nie ma w tym żadnej głębi.

Po kilku takich latach, moja mama zapragnęła bliżej poznać Boga. Zaczęła uczęszczać na spotkania i zgromadzenia biblijne, w różnych kościołach. Otarła się o oazy katolickie, kościoły protestanckie, a nawet o Świadków Jehowy. Wreszcie trafiła do Kościoła Wolnych Chrześcijan. Wraz z mamą, ja i tata, zaczęliśmy również chodzić na spotkania, na których nie było kościelnej liturgii, ale śpiewano dużo pieśni, były modlitwy wypowiadane własnymi słowami, czytano i wykładano Słowo Boże. Czasami odwiedzali nas ludzie ze zboru i dużo opowiadali o Bogu, o tym co jest napisane w Biblii i co trzeba zrobić, aby być prawdziwym chrześcijaninem.

Wtedy dowiedziałam się, że każdy człowiek jest grzesznikiem, ja również. Do tej pory myślałam sobie, że jestem dobra, grzeczna, miła, słucham się rodziców – to jaki tam ze mnie grzesznik. Ale czytając słowa: „gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (List do Rzymian 3,23), uświadomiłam sobie, że nawet drobne kłamstewko, gniew na koleżankę, ściąganie na lekcji, to też grzechy. Później przeczytałam: „albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (też List do Rzymian 6, 23). Bardzo mnie te wersety poruszały i chętnie słuchałam Słowa Bożego ale nie robiłam nic, by zmienić swoje życie na bardziej podobające się Bogu. Wolałam dyskotekę, kino z przyjaciółmi, czy zabawę na prywatce. Jednocześnie zawsze miałam poczucie, że ja jakoś nie pasuję do tego towarzystwa. Niby wszystko było w porządku, miałam przyjaciół i byłam lubiana, ale nie byłam naprawdę szczęśliwa. Ciągle czegoś mi brakowało, czułam jakiś niedosyt.

W 1983 roku pojechałam na biblijny obóz młodzieżowy. Był to mój pierwszy kontakt z młodzieżą, która nie pije, nie pali, nie przeklina. Bardzo poruszyło mnie to, że są to ludzie, którzy na co dzień (a nie tylko w niedzielę) miłują Boga i chcą mu służyć. W ogóle ich nie znałam, ale czułam się lepiej w ich towarzystwie niż z moimi dotychczasowymi przyjaciółmi. Nie było dyskotek ani przerwy na papierosa. Za to wspólnie studiowaliśmy Słowo Boże. Pierwszy raz zrozumiałam, co to jest osobista społeczność z Bogiem. Tylko ja, Bóg, modlitwa płynąca z serca i Biblia. Wtedy zaczęłam rozważać to wszystko, co słyszałam wcześniej od osób ze zboru, szukałam odpowiedzi na wiele pytań. Postanowiłam więcej czasu spędzać na czytaniu Biblii. Zaczęłam od Nowego Testamentu i Psalmów. Zachwyciło mnie to, że wszystko jest napisane tak jasno i prosto. I ja tego nie znałam tylko dlatego, że nigdy nie chciałam znaleźć czasu, żeby to przeczytać.

Na jednym z wieczornych wykładów dużo mówiono o tym, jakie jest piekło, o tym jak ziemia będzie zniszczona i co się stanie z ludźmi, którzy nie są pojednani z Bogiem. Powiedziano też, że Bóg miłuje każdego człowieka i każdy może przyjąć Jego dar: przebaczenie win i życie wieczne w Panu Jezusie Chrystusie. Bardzo poruszył mnie werset z Ewangelii Łukasza 3,17: „W ręku jego jest wiejadło, by oczyścić klepisko swoje i zebrać pszenicę do spichlerza swego, lecz plewy spali w ogniu nieugaszonym”. Mówiono też, że „jutro nie należy do nas” i kiedy nadejdzie już ten czas żniwa, na wszystko będzie za późno. Zrozumiałam, że ja bardzo nie chcę być plewą, chcę się pojednać z Bogiem, żyć z Nim w wieczności i chciałam to zrobić jak najszybciej, dopóki trwa jeszcze „dzisiaj”.

Po wykładach, poszłam na rozmowę z braćmi, czytali mi fragmenty Słowa Bożego mówiące o odpuszczeniu win. Do dziś pamiętam trzy z nich, które najbardziej mnie poruszyły:
* Ewangelia Jana 3:16 „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny”.
* Izajasz 1:18 „Chodźcie więc, a będziemy się prawować – mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna”.
* Psalm 103:8-13 „Miłosierny i łaskawy jest Pan, Cierpliwy i pełen dobroci. Nie prawuje się ustawicznie, Nie gniewa się na wieki. Nie postępuje z nami według grzechów naszych ani nie odpłaca nam według win naszych. Lecz jak wysoko jest niebo nad ziemią, tak wielka jest dobroć jego dla tych, którzy się go boją. Jak daleko jest wschód od zachodu, tak oddalił od nas występki nasze. Jak się lituje ojciec nad dziećmi, tak się lituje Pan nad tymi, którzy się go boją”.

Po przeczytaniu tych słów, ze łzami w oczach wyznawałam Bogu swoje winy. Pierwszy raz, nie wstydziłam się wyznawać je przy ludziach, za to bardzo wstydziłam się ich przed Bogiem. Jednocześnie dziękowałam Mu, że mnie miłuje i posłał Swego Syna na krzyż, aby umarł za moje winy. Poprosiłam Go też w modlitwie, aby zechciał kierować moim dalszym życiem. Kiedy wstałam z kolan czułam wielką ulgę i radość. Pierwszy raz w życiu byłam tak szczęśliwa, że chciało mi się fruwać. Czułam, że Bóg jest blisko mnie, czułam Jego miłość i akceptację.

Od tamtej pory zaczęłam regularnie czytać Biblię i modlić się do Boga. Minęło już wiele lat od tego czasu. W życiu spotkało mnie dużo przykrych i trudnych chwil. Popełniłam też dużo błędów i nowych grzechów. Czasami było mi naprawdę ciężko. Ale jedno mogę powiedzieć na pewno: od kiedy poznałam Boga, nigdy nie byłam sama z moimi problemami. Często, jak najlepszy Ojciec, Bóg mnie pocieszał, a czasem napominał. Był moją pomocą i wsparciem w trudnych chwilach. Czasem ratował mnie z sytuacji, w których sama nie widziałam wyjścia i nikt z ludzi nie był w stanie mi pomóc. Tak było przez te wszystkie lata, tak jest dziś i wiem, że tak będzie do końca moich dni na tej ziemi. A po śmierci ? Wierzę, że po śmierci, spędzę wieczność w niebie, z moim Bogiem Ojcem i moim Zbawicielem, Panem Jezusem Chrystusem.

Joanna Czerwińska