Nowy rozdział życia

tomekzielonkaUrodziłem się w 1990 roku. Przez pierwsze 2-3 lata mieszkałem we wsi Garbacz (ok. 20 km od Ostrowca Świętokrzyskiego) razem z rodzicami i babcią. Ojciec był rolnikiem, a mama razem z babcią zajmowały się domem. Nie pamiętam tamtego czasu, ale podobno żyło nam się całkiem dobrze. Problem jaki się pojawił, to że mój tato popijał alkohol, co później przyczyniło się do rozwodu rodziców.
Po rozwodzie przenieśliśmy się na stałe do Ostrowca Świętokrzyskiego. Z dzieciństwa pamiętam niewiele – ale wiem, że gdziekolwiek się znalazłem, zawsze był alkohol. Mama związała się z Markiem, moim obecnym ojczymem. Urodziła się moja przyrodnia siostra Monika.
Był to czas mojego dorastania i potrafiłem odróżnić, co jest dobre, a co złe. Rozumiałem wiele rzeczy. Znowu pojawił się alkohol. Z czasem również moja mama zaczęła pić, choć nie tak dużo jak mój ojczym. Żadne z nich nie miało stałej pracy i nie mają po dziś dzień. Ale jakoś radzimy sobie – ja otrzymuję alimenty i zasiłki.
Jak widać nie miałem łatwego dzieciństwa: alkohol, brak pieniędzy, złe towarzystwo, nieprzespane noce… Nie miałem żadnych wzorców do naśladowania. Miałem jedynie kolegów z osiedla i ze szkoły. Robiłem wtedy różne głupie rzeczy, których żałuję. Piłem alkohol, paliłem papierosy. Dobrze, że nigdy nie tknąłem narkotyków. Na szczęście czasem szedłem po rozum do głowy i na przykład przestałem palić. Zrozumiałem, że robię to tylko dla szpanu. Teraz mam wstręt do tytoniu, alkoholu i narkotyków (choć nie do ludzi, którzy zażywają te rzeczy).
Mniej więcej tak wyglądało moje życie do roku 2004, kiedy to rozpoczął się w nim zupełnie nowy rozdział. W tym czasie zacząłem dociekać, czy istnieje coś, co kieruje światem. Chciałem wiedzieć, czy Bóg rzeczywiście istnieje. Chodziłem na religię, ale nie znalazłem tam Boga. Bałem się, że pójdę do piekła, jeżeli nie będę wierzył w Boga i chodził do kościoła. Ale nie mogłem wierzyć, oddawać czci komuś, kto nawet nie wiedziałem czy istnieje! To by było bez sensu! Tak bardzo chciałem wierzyć, przekonać się czy istnieją jakieś nadziemskie władze. Pewnego dnia na moje osiedle wprowadziła się para chrześcijan ewangelicznie wierzących. Mieszkał wówczas u mnie pewien chłopak, który się z nim zapoznał. Chodził do nich codziennie. Opowiedział mi o nich, w co wierzą, do jakiego kościoła uczęszczają. Jak od nich wracał, to czytał Pismo Święte. Bardzo mnie to dziwiło, bo nie wyglądał na człowieka, który czyta Biblię i kocha Boga.
Wtedy też na osiedlu zaczęły się dziać dziwne dla mnie wówczas rzeczy. Ludzie, którzy np. ćpali, przestali to robić i stawali się ludźmi głęboko wierzącymi! Było to dla mnie tak zdumiewające, że postanowiłem poznać ludzi, dzięki którym dzieją się takie cuda! Poszedłem do nich raz, drugi… Rozmawialiśmy o Bogu.
Bardzo ich polubiłem. Dużo myślałem o tym, co mówili o Jezusie. Byłem zaskoczony różnicami, jakie zauważyłem między tym, co słyszałem w kościele katolickim, a tym, co mówi Biblia.
Nadeszły wakacje. W ich trakcie przekonałem się, że Bóg jest blisko. Bliżej niż myślałem. Postanowiłem, że nie chcę już żyć tak, jak żyłem dotychczas. Postanowiłem oddać swoje życie Jezusowi. Oddać mu moje sprawy, czas wolny, problemy… Uwierzyłem, że On mnie kocha. Ja Jego też pokochałem.

17 października 2004r. przyjąłem chrzest na świadectwo mojej wiary w Jezusa i oddania Mu swojego życia. Teraz wiem, że do żadnego piekła nie pójdę, jeżeli tylko wytrwam przy Bogu. Od tamtej chwili moje życie ma sens. Mam dla kogo żyć niezależnie od tego, co da mi kolejny dzień. Jestem wdzięczny Bogu, że mnie znalazł, pokochał i dał możliwość stać się Jego dzieckiem!
Tomek Zielonka