„No future!” ? – Świadectwo Michała.

Urodziłem się, jako pierwsze z trójki dzieci moich rodziców w Krakowie i mieszkam tu do dzisiejszego dnia. Już od początku mojego życia Bóg troszczył się o mnie, gdyż po urodzeniu lekarze nie dawali mi szans na przeżycie kilku dni. Jako noworodek dostałem 3 na możliwych 10 punktów, z powodu wrodzonej wady płuc i wielu innych dolegliwości? Pierwszych kilka miesięcy życia spędziłem w szpitalu, gdzie przechodziłem szereg ciężkich operacji i w końcu moja matka zabrała mnie do domu na własne żądanie.

Wychowałem się w typowo polskiej katolickiej rodzinie, gdzie o Bogu słyszałem podczas niedzielnych mszy na które zabierali mnie rodzice. Przeszedłem przez wszystkie sakramenty od chrztu przez komunie i bierzmowanie, lecz Bóg był dla mnie tylko teorią, o której się uczyłem i słyszałem. Lata dzieciństwa przeleciały mi na wyjazdach do sanatorium, nauce i w miarę normalnym życiu.

Jako dorastający nastolatek, poznałem subkulturę Punkrockową i dołączyłem do szeregów hałaśliwej, kolorowej i wyznającej filozofie „No future” młodzieży. Okres ten był dla mnie czasem wielkiego buntu, gdzie bijatyki uliczne ze znienawidzonymi skinheadami, były na porządku dziennym. Codzienność była tylko szarością, a życie zaczynało się na koncertach, mocno zakrapianych imprezach, awanturach i spotkaniach ze znajomymi punkami.

Zacząłem wyglądać jak „rasowy punk”, miałem kolorowe włosy , glany, skórzaną kurtkę z ćwiekami i mnóstwo kolczyków w uszach, nosie, języku.

Mając 14 lat sięgałem już po alkohol i zacząłem palić papierosy. Podróżowałem po Polsce od festiwalu po festiwal przyjmując kulturę nienawiści i buntu do polityki, kościoła, Policji, oraz wszelkich instytucji. Zacząłem wyglądać jak „rasowy punk”, miałem kolorowe włosy , glany, skórzaną kurtkę z ćwiekami i mnóstwo kolczyków w uszach, nosie, języku.

W tym czasie wiedziałem w teorii, że Bóg istnieje i mimo życia, jakie prowadziłem uważałem się za osobę wierzącą, według wychowania, jakie przekazali mi moi rodzice. Prowadząc buntownicze życie i wyglądając dość specyficznie chodziłem do szkoły, gdzie byłem uczniem raczej przeciętnym i słabym. Żyłem tak z dnia na dzień pogrążając się w wewnętrznej pustce. Byłem wtedy odrzuconym przez społeczeństwo odludkiem, a akceptacje znajdywałem tylko we własnym środowisku subkultury. Patrząc z dzisiejszej perspektywy mimo życia, jakie prowadziłem Bóg niejednokrotnie ratował mi życie w różnych sytuacjach. W tamtym czasie spora część Punków umierała od przedawkowania narkotyków, często zdarzały się samobójstwa i śmiertelne pobicia. Wiedziałem w swoim sercu, że narkotyki to zło i nigdy po nie sięgałem, wlewałem natomiast w siebie dużo alkoholu. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, że droga którą podążam wiedzie mnie na zatracenie i wierzyłem że gdybym umarł to moja dusza pójdzie do czyśćca, a następnie po oczyszczeniu do nieba.

Pewnego dnia Bóg upomniał się o mnie i zesłał na moją drogę dziewczynę.

Pewnego dnia Bóg upomniał się o mnie i zesłał na moją drogę dziewczynę. Aneta była zupełnie inna niż znajomi, z którymi przebywałem, swoim ciepłem i pokojem wewnętrznym od razu mnie urzekła. Już wtedy była osobą nawróconą, która powierzyła Bogu swoje życie i na pierwszą randkę umówiliśmy się w Kościele. Od niej usłyszałem Ewangelie, dowiedziałem się, że jestem grzesznikiem i muszę się nawrócić.

Bóg wkraczał w moje życie powoli, widział, że nie jest mi łatwo wyrwać się ze starego życia i moich przyzwyczajeń. Werset z Ewangelii Jana „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” ( J. 3.16) stał się dla mnie sztandarem.

Zacząłem uczęszczać na spotkania wspólnoty ekumenicznej, gdzie pierwszy raz w życiu zobaczyłem ludzi modlących się rozmawiając z Bogiem, a niepowtarzających wyuczonych na pamięć modlitw, był to dla mnie prawdziwy szok. Ludzie ze wspólnoty, nie patrząc na mój wygląd i moje życie przyjęli mnie do siebie bardzo przyjaźnie, opowiadając swoje świadectwa nawrócenia. W tym czasie zacząłem Boga prosić, aby odpuścił mi moje grzechy i oddałem mu swoje życie. Wtedy czytając Biblie Bóg przemówił do mnie wersetem z Listu do Rzymian „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz” (Rz.10.9).

„Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz.”

List Ap.Pawła do Rzymian 10.9.

Choć Bóg zaczął mocno działać w moim życiu, często jeszcze upadałem wracając do swoich przyzwyczajeń, piętno jakie wywarło na mnie moje życie w subkulturze, gdzie nie było miejsca na Boga było bardzo silne. Oprócz niedzielnych mszy w Kościele Katolickim, zacząłem chodzić na nabożeństwa do Kościoła Zielonoświątkowego, gdzie na jednym ze spotkań nastąpił przełom i zostałem ochrzczony Duchem Świętym. Wtedy tak naprawdę nastąpiła moja metanoja i poczułem się dzieckiem Bożym, a w 2004 roku wraz z Anetą wtedy już moją żoną przyjęliśmy chrzest wiary. Bóg zmienił moje życie, po latach niepewności o jutro, agresji i chaosu uzyskałem boży pokój i pewność zbawienia.

Bóg zmienił moje życie, po latach niepewności o jutro, agresji i chaosu uzyskałem boży pokój i pewność zbawienia.

Pan Bóg pozwolił założyć nam rodzinę opartą na jego fundamencie i dał nam trójkę wspaniałych dzieci. Choć w naszym życiu nie jesteśmy wolni od problemów i trosk, to wiemy, że jesteśmy w najlepszych Bożych rękach. On udziela nam Swojego błogosławieństwa i kieruje naszymi krokami codziennie. Chcę tak żyć i służyć Bogu, aby pod koniec życia móc powiedzieć jak Apostoł Paweł w swoim liście:

„Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem. A teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście Jego.” II List Ap. Pawła do Tymoteusza 4;7.

„Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem. A teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście Jego.”

II List Ap. Pawła do Tymoteusza 4;7.
Michał Urbańczyk.

Może chcesz się spotkać i porozmawiać o swoim grząskim życiu.