Musi zwyciężyć prawda

Katastrofa pod Smoleńskiem stała się kolejnym tragicznym wydarzeniem, jakie wszyło się grubymi, czarnymi nićmi w historię naszego narodu. 10 kwietnia 2010 roku świat obiegła wiadomość o wypadku samolotu, w którym zginęło 96 osób, w tym Prezydent Polski Lech Kaczyński wraz z małżonką. Katyń, którego mroczna historia przez lata nie mogła ujrzeć światła dziennego i tym razem stał się dla polskiego narodu symbolem śmierci, bólu i nieszczęścia.

Gdybym po kilku miesiącach od tragedii miała określić jednym słowem, z czym mi się kojarzy to bolesne wydarzenie, jakie miało miejsce na rosyjskiej ziemi, byłoby to słowo ‘Prawda’.

Przez dziesiątki lat naród polski walczył o ujawnienie prawdy o zbrodni katyńskiej, jaka miała miejsce w 1940 roku. To właśnie obchody 70 rocznicy tego ludobójstwa, uczczenie poległych w katyńskim lesie ofiar oraz dążenie do ujawnienia całej prawdy o tej zbrodni, były powodem, dla którego Prezydent i pozostali pasażerowie Tu-154 wybrali się, jak się okazało, w ostatnią swą podróż. I paradoksalnie katastrofa prezydenckiego samolotu z siłą eksplozji sprawiła, że prawdę o Katyniu usłyszał świat, dotarła ona nawet w te miejsca, gdzie do tej pory była tłumiona czy po prostu nieznana. Od tego jednak momentu sama katastrofa stała się obiektem spekulacji. Pojawiły się wokół niej liczne teorie spiskowe i dążenie do wyjaśnienia jej przyczyn. Im więcej upływa czasu, tym więcej pojawia się wątpliwości i pytań. Bez względu na formację polityczną i światopogląd, większość rodaków zadaje sobie pytanie: jaka jest prawda o smoleńskiej tragedii? Jeden z lewicowych polityków, podsumowując badania nad przyczynami katastrofy, wypowiedział słowa, które mocno podkreślają potrzebę i dążenia części polskiego społeczeństwa: „Musi zwyciężyć prawda”.

To dążenie do prawdy, które stało się cechą charakterystyczną ostatnich miesięcy, wzbudziło we mnie refleksję nad prawdą samą w sobie, w szerszym, egzystencjalnym znaczeniu.

Każdy z nas ma ukryte głęboko w sobie pragnienie poznania prawdy. Może ono dotyczyć różnych sfer ludzkiego życia. Są sprawy, które w szczególny sposób nas poruszają i sprawiają, że dokładamy wszelkich starań, by poznać, jaka jest prawda w tych dziedzinach. Dla jednych będzie to tragedia pod Smoleńskiem, dla innych zagadki II wojny światowej, dla jeszcze innych sprawy dotykające bezpośrednio ich życia osobistego. Listę tę można by wydłużać w nieskończoność. Czasami determinacja w poszukiwaniu prawdy przeradza się wręcz w życiowy cel i niejednokrotnie jesteśmy skłonni poświęcić wiele czasu i środków, by tę prawdę odnaleźć i wyjawić – tak się miała dla wielu rodaków sprawa z Katyniem, tak się obecnie ma kwestia katastrofy smoleńskiej. Sprawa ma się jednak zupełnie inaczej, gdy weźmiemy pod uwagę poszukiwanie prawdy duchowej. Tu z determinacją stykamy się już bardzo rzadko, tylko w nielicznych przypadkach. Powiedziałabym nawet, że w tej dziedzinie króluje obojętność i relatywizm. Wiele osób uważa, że nie ma prawdy absolutnej, że prawda jest pojęciem względnym, do Boga prowadzi wiele dróg i każda z nich jest dobra. A poza tym, co ma być to będzie, po co się nad tym zastanawiać…

Tymczasem, czy to właśnie nie w zagadnieniach duchowych powinniśmy przede wszystkim szukać prawdy? Jeśli istnieje Bóg (polecam w tym miejscu ciekawy artykuł Naukowe dowody na (nie) istnienie Boga) to, czy istnieją ważniejsze sprawy do dociekania, niż wieczność i to gdzie ją spędzimy? Czy kwestia znalezienia prawdziwej drogi do Boga, nie powinna w pierwszej kolejności determinować nas w naszych poszukiwaniach prawdy? Jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić, by tę prawdę znaleźć?

Warto też zastanowić się nad samą istotą prawdy. Warto jej szukać, ale jaka ona jest? Czy prawda może być względna? Czy może istnieć wiele prawd, wiele dróg prowadzących do Boga?
Posłużę się tu przykładem, od którego rozpoczęłam to rozważanie – smoleńską katastrofą. Wiemy, że 10 kwietnia 2010 roku wydarzyło się coś bardzo tragicznego – zgięło 96 osób spośród elity naszego kraju. Badania nad przyczynami katastrofy trwają po dziś dzień i prawdopodobnie będą ciągnęły się latami. Niejasne okoliczności tej katastrofy skutkują pojawieniem się wielu teorii spiskowych oraz wielorakimi próbami interpretacji i osądzenia tego, co się wtedy wydarzyło. Nie zmienia to faktu, że jakiekolwiek przyjmiemy rozwiązanie, jakikolwiek osąd zaistniałej sytuacji, to prawda jest jedna – tą prawdą jest rzeczywiste wydarzenie, które miało wtedy miejsce. Możemy różnić się w ocenie tego, co miało wtedy miejsce, nasz pogląd na tę sprawę może się zmieniać w miarę poznawania nowych faktów dotyczących katastrofy, ale prawda jest jedna i niezmienna – tą prawdą jest to, co wtedy rzeczywiście się wydarzyło i tę prawdę usiłujemy poznać. Nie może być prawdziwe stwierdzenie, że do katastrofy doszło na skutek błędu pilotów i równocześnie, że był to zamach terrorystyczny. Możemy mieć różne poglądy w tej sprawie, ale nie może być wielu prawd. Jest jakaś bezwzględna, absolutna i niezmienna prawda na temat tego wydarzenia, którą próbujemy odkryć.

Podobnie rzecz się ma, gdy szukamy prawdy o Bogu, o życiu, rzeczach ostatecznych. Istnieje wiele prób odpowiedzenia na pytanie: kim jesteśmy, jako ludzie, skąd się wzięło życie, czy istnieje Bóg, jaki on jest, jak do niego dotrzeć. Jednakże mnogość poglądów w tych dziedzinach, istnienie wielu religii i życiowych filozofii, nie oznacza, że istnieje wiele prawd. Prawda jest jedna, niezmienna i absolutna. Możemy ją ewentualnie znać bądź nie. Jakakolwiek odpowiedź, jakakolwiek religia, jakikolwiek pogląd niezgodny z tą absolutna prawdą, jest zwykłym fałszem – a jeśli jest fałszywy, to w efekcie nie doprowadzi nas do ostatecznego celu. Posiadanie fałszywych przekonań porównałabym do posiadania walizki pełnej fałszywych banknotów, bądź do wejścia do pociągu jadącego w innym kierunku. Co z tego, że będziesz miał plik fałszywych banknotów – są bez wartości, choćby nie wiem jak ładnie wyglądały. Co z tego, że wsiadając do pociągu mocno wierzyłeś, miałeś silne przekonanie, że jest to pociąg do Krakowa, tymczasem na skutek swojej pomyłki znalazłeś się w Gdańsku. Twoje poglądy, twoja wiara, twoje przekonania są bez wartości i nie są w stanie doprowadzić cię do prawdziwego Boga, jeśli nie są oparte na prawdzie.

Czy jednak możemy, jako ludzie, poznać absolutną prawdę – prawdę o Bogu i drodze do niego? Czy możemy mieć wgląd w świat duchowy? Skąd mamy wiedzieć, co jest „po drugiej stronie”? Jak znaleźć prawdę o Bogu wśród setek religii, poglądów i opinii? To prawda – nie jesteśmy w stanie, jako ludzie poznać prawdy o Bogu, bazując na swojej wiedzy, umiejętnościach, rozwoju intelektualnym czy kulturowym. Próbowaliśmy, ale wszelkie nasze ludzkie wysiłki zrozumienia absolutu, doprowadziły jedynie do powstania różnych systemów religijnych i filozoficznych. Nie jesteśmy w stanie poznać prawdy o Bogu i duchowej rzeczywistości, gdyż prawda ta wykracza poza znany nam wymiar, dający się zbadać za pomocą zmysłów. Jest zatem tylko jedna możliwość, by poznać prawdę o Bogu – sam Bóg musiałby ujawnić ją nam.

Dwa tysiące lat temu miało miejsce niezwykłe zdarzenie. Narodził się człowiek, którego życie i dzieła wskazywały, że nie jest zwyczajnym człowiekiem. Swoim przyjściem wypełnił wiele starożytnych proroctw (przeczytaj o tym tutaj), przez co potwierdził swą tożsamość, jako Bożego posłańca. Przyszedł on na ziemię, by ukazać ludziom prawdę o Bogu, której sami nie potrafili odkryć. To był Jezus. On powiedział o sobie, że jest „drogą prawdą i życiem”. Jedyną drogą do Boga, jedyną prawdą, jaka istnieje w wieczności i jedynym źródłem wiecznego życia. Ta prawda, jaką objawił Jezus, przemieniła już życie milionów ludzi. Przyniosła im wolność od nałogów, od chorób, wyzwoliła ich z depresji, strachu i poczucia winy. Wniosła w ich życie miłość, radość i pokój. Jest to prawda niezmienna, jedyna i wciąż aktualna. Może ona przemienić życie każdego człowieka, tu i teraz – każdego, kto odważy się ją przyjąć.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tej Bożej prawdzie wejdź tutaj.