Jaskinia Platona

Metafora jaskini Platona dochowała się już przez wieki wielu przeróżnych interpretacji, tak w filozofii jak i na gruncie religijnym. Bo trzeba z uznaniem Platonowi przyznać, iż sformułowana przez niego w „Państwie” wizja siedzących w jaskini, zakutych w kajdany ludzi, którzy dostrzegają jedynie cienie rzeczywistości, jest obrazem na tyle plastycznym, że może stanowić obraz dla wielu różnorodnych ideologii jak i dyskusji na tle kognitywnym. Dlatego właśnie chciałabym podzielić się również swoją interpretacją, która nasunęła mi się na myśl, gdy po raz pierwszy zetknęłam się z metaforą Platona. Przypuszczam, że nie jest to interpretacja nowa w historii filozofii czy chrześcijaństwa, jednak metafora jaskini jest na tyle obrazowa, iż warto ją wykorzystać dla przedstawienia pewnej duchowej rzeczywistości i możliwości jej poznania przez człowieka.

Na początek jednak warto przypomnieć samą metaforę, jaką Platon zamieścił w VII księdze „Państwa”, dla zobrazowania ludzi w ziemskim świecie i wpływu idei na świat. Platon opisuje ludzi od dziecięcych lat uwięzionych w jaskini, skrępowanych łańcuchami tak, iż nie mogą się obrócić. Ich twarze zwrócone są w stronę skalnej ściany, jaka stoi przed nimi a jedyną rzeczą, którą mogą widzieć są cienie pojawiające się na ścianie. Cienie te pojawiają się, gdyż za plecami więźniów, u wejścia do jaskini płonie ogień, rzucający blask na ścianę, zaś pomiędzy ogniem a uwiezionymi ludźmi biegnie ścieżka osłonięta murkiem, po której wędrują ludzie niosący różne przedmioty. Przedmioty te wystają ponad murek i rzucają cień na ścianę roztaczającą się przed naszymi więźniami. Te cienie na Jaskinia-Platonaścianie są zatem jedyną rzeczą, którą więźniowie mogą oglądać i stanowią dla nich rzeczywistość, realny świat. Nie są oni świadomi, że to co widzą, to jedynie cienie, a prawdziwy świat, prawdziwe rzeczy znajdują się poza zasięgiem ich wzroku. Gdy dajmy na to któryś z więźniów został uwolniony i wyszedłby na zewnątrz jaskini to najpierw trudno byłoby mu przyzwyczaić się do światła na zewnątrz, sprawiałoby mu to ból, może nawet chciałby wrócić do ciemności. A jednak gdyby przyzwyczaił się do światła, zobaczyłby świat rzeczywisty, słońce, barwy, prawdziwe przedmioty, których cienie dotąd jedynie mógł oglądać. I to poznanie sprawiłoby, że wcześniejsze „jaskiniowe” doznania, uważałby za gorsze, pełne ciemności, nieprawdy i zła i nie chciałby do nich wracać, poznając szczęście życia w świetle. A gdyby wrócił do jaskini, z pewnością jego nowe doznanie zmieniłoby go na tyle, że nie mógłby dalej funkcjonować i myśleć w stary sposób, a jego dawni pobratymcy mieli by go za szalonego, a nawet mogliby targnąć się na jego życie, gdyby chciał ich na siłę przekonać do tego, że cienie, które oni widzą na ścianie nie są rzeczywistymi rzeczami, że żyją w ciemności, a dopiero za ich plecami tętni prawdziwe życie.

Platon oczywiście użytą przez siebie metaforę odnosi do świata myśli i idei, którą m.in. wykłada w swym dziele, gdy jednak jako młoda chrześcijanka po raz pierwszy usłyszałam o jaskini Platona, nasunęło mi się na myśl porównanie do moich ówczesnych przeżyć, jakie miały miejsce na początku mej drogi za Bogiem.

Wszyscy jako ludzie rodzimy się, można by powiedzieć, w więzach naszych win, osadzeni w doczesnym świecie, żyjący w ciemności i odbierający za rzeczywistość jedynie ten świat, który możemy poznać naszymi zmysłami i to w sposób ograniczony, gdyż jako więźniowie mamy ograniczone pole widzenia i możliwości poznawcze – tak jak skuci kajdanami ludzie w jaskini z metafory Platona. Większość więźniów przyzwyczaiła się do takiego życia, jest ono dla nich codziennością i realnym światem i nie dostrzegają nawet, że żyją w łańcuchach i ciemności.

Niektórzy zostają uwolnieni z więzów i mogą się odwrócić i spojrzeć ku światłu. To uwolnienie możliwe jest tylko dzięki Chrystusowi i jego ofierze na krzyżu. Tylko Jezus przynosi prawdziwą wolność, której dostępują tylko ci, którzy tej wolności zapragną i go o nią poproszą. I to Chrystus właśnie może być porównany do prawdziwej światłości, która powala ujrzeć świat i życie w zupełnie innej perspektywie. Ale by móc tą światłość zobaczyć, człowiek musi się jednak, tak jak uwolniony z łańcuchów w jaskini Platona, odwrócić od swojego starego życia i pójść w stronę tej światłości. (W chrześcijaństwie taki proces nazywamy nawróceniem – odwrócenie się od życia w ciemności do życia z Bogiem). Być może zanim uwolniony człowiek nauczy się żyć w światłości i wolności, zanim ją w pełni pozna, mija pewien czas, gdyż jest to proces, ale gdy człowiek taki ujrzy prawdę i pozna nowe życie, jakie daje Chrystus, nie chce już wracać do starego życia, gdyż widzi jak nędzne ono było, jak wiele radości, piękna i satysfakcji przynosi mu życie z Bogiem.

Niejednokrotnie jednak chrześcijanin, człowiek, którego życie zostało przemienione przez Chrystusa, spotyka się z niezrozumieniem swych dawnych towarzyszy – ludzi, którzy dalej tkwią w łańcuchach i ciemności. Czy nie jest tak, że niektórzy zaczynają go postrzegać jak dziwaka? Inaczej mówi, inaczej żyje i opowiada o nowym duchowym życiu, jakiego doświadcza z Chrystusem, ale dla ludzi, którzy widzą tylko „cienie na ścianie”, wydaje się to nieprawdziwe, głupie, niedorzeczne, dopóki sami nie zostaną uwolnieni z kajdan i dopóki światłość Chrystusa nie rozświetli ich życia. Bo znajdą się nieliczni, którzy jednak zaczną słuchać opowieści o Chrystusie i nowym życiu, i sami zapragną tej wolności i światła, jakiej doświadczył nasz chrześcijanin.

W jaki sposób można doświadczyć uwolnienia przez Pana Jezusa i zakosztować nowego życia w Nim?