Boży dar

Nazywam się Joasia. Mam 29 lat, jestem mężatką i mamą dwójki słodkich pociech.

Chcę podzielić się z Wami tym, co sama otrzymałam za darmo. Wychowałam się w religijnej rodzinie, jednakże chodzenie do kościoła nie budowało mojej więzi z Bogiem, a raczej było rytuałem każdej niedzieli. Modliłam się do Boga najczęściej wtedy, kiedy coś od niego potrzebowałam. Uważałam, że zbliżę się do Boga, kiedy popracuję nad sobą i będę starała się być dobra. Lecz to był ślepy zaułek.

Biblia mówi, że z powodu uczynków żaden człowiek nie będzie zbawiony oraz, że „sprawiedliwy będzie żyć z wiary”! Wtedy jednak wydawało mi się, że poprzez swoją religijną postawę i pełnienie dobrych uczynków zapracuję na zbawienie, że to jest jedyna prawdziwa droga do Boga – przecież tylu ludzi nią podąża. Czułam jednak, że w moim sercu brakuje pokoju, że gości w nim jedynie pustka, którą co jakiś czas próbowałam czymś zapełnić. Martwiłam się o wiele sytuacji w moim życiu, ale co najważniejsze, nie miałam pokoju co do tego, jaki jest cel mojego życia. I na pewno nie byłam gotowa na jego koniec.

Aby to zilustrować, porównam to kim byłam i jak się czułam, do takiego obrazka: to było tak, jakbym pędziła samochodem z górki, szukając hamulców, bo nie wiedziałam, gdzie kończy się droga! Obecnie jadę tym samochodem z górki bez hamulców, gdyż wiem, jak i gdzie skończy się moje życie! Tę pewność daje mi Jezus – Zbawiciel, którego szukałam. A On nie zwlekał i dał mi się poznać! Jak?
Któregoś niezapomnianego wieczoru Pan uświadomił mi, że nie mogę sobie zasłużyć na niebo, czy na Jego miłość. On jest i tak doskonalszy niż ja. Jedyne, co mogę zrobić, to po prostu zaakceptować fakt, że nie mogę zasłużyć sobie na zbawienie, mogę je tylko z wdzięcznością przyjąć, gdyż pochodzi ono z łaski, czyli niezasłużonego Bożego daru.

„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” Efez.2, 8-9

W ten sposób ze szczerym sercem oddałam swoje życie Jezusowi i postanowiłam całkowicie za Nim pójść, rezygnując z dotychczasowego kierunku w jakim zmierzałam w życiu.

Od tego wieczoru wszystko sie zmieniło. Wreszcie odnalazłam pokój, o którym wcześniej wspominałam. Życie blisko Boga nabrało sensu. Moje modlitwy stały się prawdziwymi rozmowami, a nie monologiem bez wiary nadawanym w jedną stronę. Codziennie mam więź z żywym Bogiem! Pan dał mi też wspaniałą społeczność z ludźmi, którzy oddali swoje życie w Boże ręce i w których życiu jest żywy Bóg!

Joasia Król